rosol-z-indyka-01ak właściwie to słucham Gotye i wpadłem na pomysł, aby podzielić się kolejnym przepisem, który jest tradycją w niedziele w naszych domach. Rosół to moja ulubiona zupa, nie ma nic lepszego! Tak więc, do dzieła! 

Składniki:

  • woda – ja zawsze używam wody filtrowanej
  • mięso:
    • kawałęk mięsa wołowego – rostbeefu (ilość wołowiny zależna od tego, jak bardzo wyczuwalny ma być jej smak w rosole, 200 do 300 gram powinno być OK)
    • kilogram porcji rosołowej z kurczaka (+ ewentualnie kilka skrzydełek)
  • włoszczyzna
    • jedna duża marchew (jeżeli dodasz więcej marchwi, rosół będzie słodszy)
    • jedna pietruszka (korzeń)
    • kawałek selera
    • jeden mały por
  • niewielki kawałek kapusty włoskiej
  • 1 cebula z łupką (dla uzyskania lepszego koloru)
  • przyprawy
    • dwa/trzy liście laurowe
    • pięć ziaren ziela angielskiego
    • pięć ziaren pieprzu czarnego
    • sól
  • natka pietruszki

Przygotowanie: Na początek najważniejsze do zapamiętania: Dobry domowy rosół musi gotować się bardzo długo. Jeżeli ma być jak u babci, nie można robić niczego na skróty. Jedną z głównych tajemnic królowej zup jest nieśpieszny sposób gotowania. Nie wolno dopuścić, aby rosół gotował się zbyt gwałtownie – powinien ledwie „pyrkać”  Taki sposób przyrządzania daje gwarancję, że Twój rosół będzie klarowny.

  1. Zaczynam od przygotowania garnka z ZIMNĄ wodą, do którego wkładam całe przygotowane mięso i zaczynam gotowanie.
  2. Kiedy woda z mięsem zacznie się gotować, na powierzchni pokazują się tzw. szumowiny, które zbieram przy pomocy małego sitka. W tym momencie zmniejszam ogień, tak aby wywar bardzo delikatnie bulgotał.
  3. Po usunięciu szumowin do garnka wrzucam wszystkie, umyte i obrane wcześniej, warzywa. Przypominam, że cebuli nie obieramy z wszystkich warstw łupki, a jedynie usuwamy zewnętrzne brudne części.
  4. Zaraz po warzywach dodaję wszystkie przyprawy, częściowo przykrywam garnek z rosołem przykrywką i kontroluję temperaturę w taki sposób, aby gotująca się zupa przez cały czas tylko delikatnie bulgotała.
  5. Następnie gotuję długo, długo, długooo… raz na jakiś czas zaglądając do garnka w celu sprawdzenia, czy rosół nie wrze zbyt mocno. Wersja dla niecierpliwych zakłada gotowanie przez dwie godziny. Ja natomiast zawsze trzymam rosół „na gazie” przez minimum trzy godziny.
  6. Po zakończeniu gotowania przelewam rosół przez metalowe sitko do mniejszego garnka, pozbywając się w ten sposób wszelkich małych zanieczyszczeń. Następnie z resztek wybieram te składniki, które chcę zachować do spożycia (np. marchewkę).
  7. Teraz przychodzi czas na próbowanie. Jeżeli rosół jest zbyt wodnisty, to gotuję dalej bez przykrycia, aby nadmiar wody odparował. Taki rosół po schłodzeniu w lodówce zamienia się w galaretkę  Jeżeli wywar jest zbyt mocny, można go rozcieńczyć.
  8. Rosół podaję z cienkim jajecznym makaronem, kawałkiem ugotowanej marchwi i posypuję posiekaną natką pietruszki.

Smacznego!